Mimo zmiennej pogody, sprzedawcy są zadowoleni z utargów. Już zapowiadają, że chcą wrócić do Poznania w przyszłym roku. Ze straganów znikało wszystko i wydaje się, że nie było takiej ceny, której poznaniacy nie byliby w stanie zapłacić za oryginalne francuskie specjały.
Widziano aromatyczne salami za ponad 100 złotych za kilogram i nie były to najdroższe smakołyki. Ogromne kolejki ustawiały się na przykład po sery. Bardzo pozytywnie podsumowywali wizytę w Poznaniu sprzedawcy. "Ludzie kupowali całkiem dobrze, byli bardzo mili i życzliwi. Mamy nadzieję, że będziemy tu wracać raz w roku. Otwartość Polaków trochę nas zaskoczyła. Jesteście naprawdę fajni" - powiedzieli naszej reporterce.