Pierwszy skazany Piotr Z. odsiaduje już wyrok 15 lat więzienia. On nie składał apelacji. Odwoływał się drugi oskarżony Maciej P. W jego przypadku Sąd Apelacyjny w Poznaniu utrzymał dziś wyrok 14 lat więzienia.
"Na sprawiedliwość nigdy za późno" - mówił po wyroku prokurator Jacek Szymanowski.
Jeżeli dwa składy sądowe - w tej chwili mamy już prawomocne skazanie - podzielają ocenę aktu oskarżenia i dochodzimy do sytuacji ustalenia sprawcy zabójstwa po tylu latach, to oczywiście na pewno jest to sukces dla rodziny i dla organów ścigania również, przede wszystkim dla wymiaru sprawiedliwości
- mówił prokurator.
W kwietniu 1998 roku w lesie pod Obornikami został zamordowany młody mężczyzna. Zrobili to jego koledzy. Ciała do tej pory nie odnaleziono. W tle sprawy była realizacja w placówkach bankowych czeków bez pokrycia. Według prokuratury, zarówno ofiara, jak i oskarżeni w tym uczestniczyli, choć dokładnego motywu zbrodni nie udało się ustalić.
Na finał sprawy czekała córka zamordowanego mężczyzny, które przez lata nie wiedziała, co się stało z jej ojcem.
Przynajmniej teraz po prostu wiem, co się stało i w końcu po 28 latach mogę odetchnąć z ulgą, że osoby, które są za to odpowiedzialne, odpowiedzą po prostu i tak, jak się mówi - nie ma zbrodni idealnej. U mnie piętno na zawsze pozostanie
- mówiła córka mężczyzny.
Sąd Apelacyjny nie miał dziś wątpliwości, że także Maciej P., który nie przyznawał się do winy, uczestniczył w zabójstwie. Sąd wskazywał na wyjaśnienia współoskarżonego, ale też dwojga świadków, którzy niezależnie od siebie ujawnili szczegóły zabójstwa.
Dzisiejszy wyrok jest już prawomocny.