Sąd chciał przesłuchać ostatniego świadka, ale mężczyzna się nie pojawił. Także oskarżonego nie było w sądzie, jego obrońca chciał natomiast, by sąd utajnił rozprawę. Dlaczego - nie wiadomo, bo już samo uzasadnienie wniosku było niejawne. Sąd się jednak na to nie zgodził. Odrzucił także wniosek obrońcy o zawiadomienie prokuratury.
Według mecenasa także samorząd miejski dopuścił się uchybień w sprawie muru, a dokładnie jego fragmentu, który nadal należy do miasta. Obrońca przekonywał, że jest on w gorszym stanie niż mur na działce developera.
Na podstawie zebranych do tej pory dowodów, przesłuchań biegłego i świadków sąd uznał jednak, że nie jest to prawda. Przyznał, że mur jest także w złym stanie, ale w przeciwieństwie do działki developera - w jego sąsiedztwie nie ma bloków. Podobnego zdania była prokuratura, która nie dopatrzyła się zaniedbań ze strony miasta.
Oskarżony developer nie przyznaje się do winy. Sąd odroczył proces do października. Do tego czasu powinny także dotrzeć akta cywilne i administracyjne, dotyczące sprawy muru. Z nimi sąd chce się także zapoznać.