Jego firma z Siedlca, specjalizująca się od 16 lat w produkcji serów twardych, znalazła się na liście polskich producentów, którzy w dobie pandemii koronawirusa kupują produkty mleczne za granicą. Marek Prauziński mówi, że informacje zawarte w zestawieniu ministerstwa rolnictwa "są półprawdami".
Już dalej nikt nie pisze, że 100 proc. zakupionych serów wyjeżdża na rynek europejski, a podatki zostają w kraju. Drugą częścią mojej działalności jest produkcja z polskiego, wielkopolskiego mleka, to jest około 3 mln litrów mleka na miesiąc, która w 99 proc. trafia do Unii, a stamtąd do 100 krajów na świecie. To nie są popularne informacje, wiadomości. Bardziej nośne są takie, że ktoś jest niepatriotyczny, bo kupił ileś tam sera.
Na ministerialnej liście jest spółka z Wyszyn w powiecie chodzieskim.