Profesor, która jest absolwentką poznańskiego Uniwersytetu Medycznego, przyjechała dziś do stolicy Wielkopolski na konferencję chirurgów specjalizujących się w operacjach rąk. Na co dzień kieruje laboratorium w Chicago. Prof. Siemionow dziewięć lat temu jako pierwsza na świecie przeszczepiła pacjentce postrzelonej przez męża niemal całą twarz. Radiu Merkury powiedziała, że transplantacja ręki to zupełnie inne wyzwanie.
- Twarz jest na pewno bardziej skomplikowana w sensie konieczności powrotu bardzo wielu funkcji. Natomiast ręka jest - jak z resztą można sobie wyobrazić - odpowiedzialna za bardzo ważne funkcje, ale jest ona technicznie nie powiem łatwa, bo to nie są łatwe zabiegi, ale powiedzmy mniej kompleksowa. Jeżeli mamy pacjenta, który np. stracił ręce i jest biorcą, to nigdy nie wiemy, jak długo będziemy czekali na dawcę - wyjaśnia.
Profesor Siemionow ma już wymagane zgody, by przeprowadzić przeszczep ręki. Prowadzi też badania nad tym jak zmniejszyć ryzyko odrzutu u pacjentów, którzy są biorcami. Teraz do końca życia muszą przyjmować leki.
- To obciąża organizm chorego, dlatego pracujemy nad nowymi terapiami, które polegałyby na połączeniu szpiku dawcy i biorcy - mówi prof. Maria Siemionow. - Tak, jak się pobiera do transplantacji szpik u pacjentów z białaczką. W laboratorium łączymy szpik dawcy i biorcy i w ten sposób, jeżeli transplantujemy rękę razem z terapią, która pochodzi od dawcy i biorcy, to ten odrzut tej ręki jest ograniczony - dodaje.
Profesor Siemionow cały czas utrzymuje kontakty z poznańskim Uniwersytetem Medycznym. Między innymi zaprasza do siebie na staże studentów i młodych lekarzy z Poznania. Dziś podczas konferencji zgłosiło się do niej kolejnych kilku chętnych, którzy chcą się szkolić pod jej nadzorem.