Chodzi o wydanie z miejskiej kasy 118 tysięcy złotych. Pieniądze poszły na stworzenie audytu rowerowego, standardów rowerowych i ankiety do spraw infrastruktury rowerowej.
Radny Tomasz Lipiński znalazł w internecie nazwiska ludzi, którym zlecono stworzenie dokumentów rowerowych dla Urzędu Miasta Poznania. - Wystarczy wrzucić te nazwiska do wyszukiwarki internetowej, by przekonać się, że to koledzy oficera rowerowego z innych stowarzyszeń rowerowych - mówi Lipiński.
Radny oczekiwał, że oficer rowerowy będzie sam tworzył takie dokumenty, a nie zlecał ich stworzenie na zewnątrz.
- To, że się znamy, to chyba nie jest przestępstwo. Środowisko osób, które się rzeczywiście znają na infrastrukturze rowerowej jest w Polsce jeszcze niewielkie - mówi Marcin Hyła, który za 20 tysięcy złotych napisał standardy rowerowe. Inne ze zleceń na ponad 30 tysięcy złotych dostał aktywista rowerowy z Wrocławia.
Rzecznik Urzędu Miasta Hanna Surma przekonuje, że urząd wysyłał zapytania ofertowe do kilku firm lub osób. - Zostały zastosowane procedury, które zwyczajowo stosujemy w Urzędzie Miasta Poznania - dodaje Surma.
Poznańskiego oficera rowerowego bronią miejscy urzędnicy. Urzędnik jest na dłuższym urlopie.
Adam Michalkiewicz/jc/szym