Pieskie życie - w mieście, na wsi
Tragedii udało się uniknąć bo składy jechały na tyle wolno, że maszyniści w ostatniej chwili zdążyli wyhamować. Na razie dochodzenie prowadzone jest w sprawie, a nie przeciwko komuś. Śledczy przesłuchali już świadków i chcą wyjaśnić czy niebezpieczna sytuacja to tylko efekt błędu człowieka, czy niesprawnych urządzeń. Według Polskich Linii Kolejowych niebezpieczeństwo spowodował jeden z maszynistów, który wjechał na tor, mimo wyraźnego znaku stop.