Przekonywali, że w przypadku tego budynku zamieszany w wyrzucanie ludzi z mieszkań był senator Jan Filip Libicki, który kupił kilka lat temu budynek i miał ich zdaniem wypowiedzieć mieszkańcom umowy najmu. W czyszczenie tej kamienicy miał też być zaangażowany poznański radny Norbert Napieraj, który był prezesem spółki przejmującej budynek.
Anarchiści przyszli z tymi samymi hasłami co zwykle: "najpierw ludzie, potem zyski" i "lokatorzy to nie towar". Zdaniem jednego z anarchistów problem czyszczenia kamienic jest widoczny na przykładzie budynku przy ul. Wierzbowej. - Tak kamienica służy dzisiaj celom komercyjnym, ludzie w niej nie mieszkają - zwraca uwaga.
Tymczasem radny Norbert Napieraj nie zgadza się z anarchistami. Jak zapewnia budynek nie był "czyszczony". - Nigdy wcześniej nie pojawiły się żadne zastrzeżenia co do procesu związanego z remontem - mówi.
Z kolei senator Libicki tłumaczy, że osoba, która kupiła od niego budynek, załatwiła polubownie wszystkie sprawy lokatorskie. Akcję anarchistów nazywa "chęcią medialnego zaistnienia". Radzi im też by nie nękali tych, którzy starają się przywrócić przyzwoity wygląd miejskim budynkom.