Protestujący domagali się od władz Polski zajęcia jednoznacznego stanowiska w obronie prawa międzynarodowego i potępienia ataku. Podkreślali, że ucierpieli zwykli obywatele Wenezueli. - Sprzeciwiamy się imperialistycznej agresji USA wobec Wenezueli - mówi Filip Stojanowski z organizacji "Czerwony Front".
Dlaczego nie wysłano misji, która miałaby zbadać, czy wybory w Wenezueli sfałszowano czy nie? Można naprawdę wiele rzeczy zrobić. Nie trzeba zaczynać od bombardowania kraju, porywania prezydenta. To, co widzimy, to jest hucpa w celu zabezpieczenia naturalnych zasobów takich, jak ropa.
- dodaje Filip Stojanowski.
Nie będziemy stać bezczynnie, kiedy kolejna grupa cywili jest ofiarą amerykańskiego imperializmu. Wychodzimy tutaj na ulicę, by pokazać naszą solidarność z mieszkankami i mieszkańcami Wenezueli
- mówili uczestnicy demonstracji.
Protest był pokojowy, trwał kilkanaście minut. Ochrona amerykańskiej bazy po początkowej utarczce słownej z demonstrującymi, obserwowała zgromadzenie z budki wartowniczej.
Demonstrację zorganizowała Inicjatywa Pracownicza.
CZYTAJ TAKŻE: