Worki pełne butelek przed biurami poselskimi. Konfederacja uderza w system kaucyjny
"Nasz główny postulat to 1200 złotych podwyżki" - tłumaczy Tomasz Smaglewski z Krajowego Związku Zawodowego Pracowników ZUS "Niezależni".
To jest kwota, która realnie odzwierciedla wkład pracowników ZUS w to, co dzieje się obecnie w państwie. Mnóstwo zadań jest zlecanych Zakładowi Ubezpieczeń Społecznych przez co mamy dużo więcej pracy i obowiązków, a zostaliśmy potraktowani trzyprocentową kwotą podwyżki, jak pozostała sfera budżetowa
- mówi Smaglewski.
Zarząd ZUS miał zaproponować o wiele mniejsze kwoty podwyżek, niż postulowana przez związki zawodowe. Pojawiła się też propozycja jednorazowej wypłaty w kwocie dwóch tysięcy złotych dla każdego pracownika. Związkowcy nie zgodzili się na te rozwiązania. Teraz liczą na interwencję ministra finansów Andrzeja Domańskiego. Spór zbiorowy w ZUS trwa od października zeszłego roku.
Według działaczy związkowych, także pracownicy w Wielkopolsce popierają protest w Warszawie. Na początku kwietnia w niektórych miastach odbyły się krótkie pikiety przed lokalnymi budynkami ZUS. Według przewodniczącego Tomasza Smaglewskiego takie akcje odbyły się między innymi w Poznaniu, Gnieźnie, Pile, Szamotułach i Międzychodzie.