75 tysięcy paczek papierosów i alkohol bez akcyzy. CBŚP w akcji pod Jarocinem
Metropolita gnieźnieński, który kilka dni temu nie chciał komentować sprawy, zmienił zdanie i wypowiedział się w sprawie zamieszania z koncertem, kierując list do Fundacji Dzieci Wrzesińskich.
Sprawa wywołała falę komentarzy w ubiegłym tygodniu, po odwołaniu koncertu Louisa Lewandowskiego w kościele farnym. Organizator - Fundacja Dzieci Wrzesińskich - twierdził, że został mailowo zalany falą hejtu.
W tej sprawie wypowiedział się lider Konfederacji Korony Polskiej Grzegorz Braun, który wyraził zdziwienie miejscem i tematyką koncertu. Dla dobra dzieci koncert odwołano. Jednocześnie pojawiły się głosy środowisk konserwatywnych, że język niemiecki mógłby brzmieć niewłaściwie w kościele, który wspierał strajk Dzieci Wrzesińskich, bowiem odmówiły one modlitwy w tym języku. Kontekst żydowski w lokalnych komentarzach nie był poruszany.
W liście prymas wyraził zaskoczenie i żal z powodu odwołania koncertu. Stanowczo odrzucił zarzuty, że koncert był niestosowny, bo Lewandowski był Żydem i część utworów miała być w języku niemieckim. Przypomniał, że wrzesińska synagoga, w której Lewandowski zaczynał karierę, została zniszczona przez Niemców.
Dzieci Wrzesińskie... występowały w obronie prawa do życia w prawdziwej wolności. Do tego, by można było mówić, jak kto chce, by można się było modlić tak, jak się chce
- napisał arcybiskup Wojciech Polak.
O sprawie pisaliśmy tutaj: Muzyka, język i pamięć. Spór o koncert we Wrześni