Wandale zniszczyli, podatnik zapłacił
Zdaniem Włodzimierza Nowaka ze Stowarzyszenia My-Poznaniacy następna podwyżka spowoduje, że część osób przestanie korzystać z komunikacji publicznej. - Chcemy namawiać wszystkich mieszkańców do protestu, nawet tych, którzy jeżdżą samochodami. Jeżeli jeszcze więcej ludzi przesiądzie się do samochodów, to ulice nam się kompletnie zakorkują - ostrzega.
O tym, czy zamrozić podwyżkę zdecyduje rada miasta. Aby radni zajęli się tym projektem trzeba najpierw zebrać co najmniej 5 tysięcy podpisów. Paweł Sowa ze stowarzyszenia Inwestycje dla Poznania podkreśla, że po ostatniej, czerwcowej podwyżce autobusami i tramwajami już jeździ mniej osób. - Podwyżka cen biletów zawsze ma taki skutek - zauważa.
Projekt można podpisywać w Cafe Gazeta oraz poznańskiej siedzibie Prawa i Sprawiedliwości. Członkowie PiS-u popierają ten pomysł, ale podkreślają, że jest on ponadpolityczny.