Pierwszych pięć godzin zostanie bezpłatnych, ale za każdą następną kolejną godzinę rodzice nie będą płacić 80 groszy, ale już złotówkę. Wiceprezydent Poznania Mariusz Wiśniewski z PO mówi, że to powrót do wcześniejszych stawek. Jego zdaniem, podwyżka ma związek z cofnięciem wieku szkolnego dla sześciolatków.
"Część sześciolatków została w przedszkolach. A w przyszłym roku wchodzi obowiązek przyjmowania trzylatków do przedszkola. Jako miasto w tym momencie, kiedy rząd cofnął reformę sześciolatków, potrzebujemy środki, aby te miejsca przedszkolne uruchomić w większej liczbie niż to było wcześniej przewidywane".
Zdaniem zastępcy prezydenta 20 groszy za godzinę to nie jest duża podwyżka. Przewodniczący komisji oświaty Przemysław Alexandrowicz z PIS nie łączy tej sprawy ze zniesieniem obowiązku szkolnego dla sześciolatków. Jego zdaniem ma ona charakter porządkujący.
"Bardzo wiele dyrektorek poznańskich przedszkoli wskazywało na to, że jest to regulacja niezbyt nieszczęśliwa. Obliczanie groszowych kwot dla poszczególnych rodziców wprowadza zamieszanie, a oszczędność dla rodziców jest niewielka". Podwyżka zacznie obowiązywać od lipca przyszłego roku. Urzędnicy uznali, że nie będą zmieniać opłat w trakcie roku szkolno-przedszkolnego.