Na marsz przyszła także pani Halina i pan Zbigniew, którzy od sześciu tygodni mają psa ze schroniska. To 9-letnia Fruzia.
Była znaleziona na Garbarach rok temu, była bardzo zaniedbanym pieskiem. Pół roku temu była adoptowana przez pewnych ludzi, ale po dwóch tygodniach była oddana, bo sobie z nią nie radzili. Ma problemy takie behawioralne, atakuje ludzi, może ugryźć. Pracujemy nad nią, żeby wszystko było okej
- wyjaśnili opiekunowie.
Marsz Kejterka otworzyła zastępczyni prezydenta Poznania Natalia Weremczuk.
Ten marsz gromadzi już od kilku lat tych ludzi, którzy mają ogromne serce do zwierząt
- mówiła na początku spotkania.
Psy ze schroniska były oznaczone chustami. Na marsz przyszły także czworonogi, które mają dom i niczego im nie brakuje. Wśród uczestników nie zabrakło radnych z różnych ugrupowań.