- Będzie ono mogło działać, ale najpierw musimy wszystko stamtąd wyprowadzić, by eksperci mogli tam wejść, ocenić stan budynku i zinwentaryzować wszystko - mówi Eugeniusz Ragiel, prezes zarządu głównego Towarzystwa Opieki Nad Zwierzętami.
Ragiel dodaje, że potrzebna jest inwentaryzacja budynku dawnego schroniska, który w opinii prezesa "stwarza poważne zagrożenie dla zdrowia i życia ludzi i zwierząt". Na czas inwentaryzacji psy muszą opuścić schronisko. Centrala TOZ-u dała poznańskim działaczom czas do 15 marca na znalezienie nowego domu dla ponad 20 psów. Powiatowy lekarz weterynarii zamknął swarzędzkie schronisko ze względu na zły stan techniczny budynku i kiepskie warunki bytowania zwierząt.
Poznańscy działacze Towarzystwa Opieki nad Zwierzętami zgadzają się z prezesem i także mówią, że przytulisko powinno działać w tym samym miejscu co schronisko. Nie godzą się jednak na polecenie wyprowadzenia do 15 marca psów. Deklarują, że będą prosić prezesa o cofnięcie tej decyzji. Teren na którym działało dawne schroniska i gdzie obecnie jest przytulisko dla ponad 20 psów to własność centrali Towarzystwa. To ono, a nie struktury poznańskie TOZ-u, ma osobowość prawną i prawdopodobnie to głos Warszawy w tej sprawie będzie decydujący.