"Nie tylko ludzie przyczyniają się do tych zniszczeń" - powiedziała Radiu Poznań rzecznik prasowa Zarządu Zieleni Miejskiej Agnieszka Nowak-Dembińska.
Niestety są puste miejsca i wynika to z kradzieży - ponownie. Ale to nie jedyna nasza bolączka. Wiele pustych miejsc wskazuje, że po prostu kopały tam psy. W sezonie letnim mamy strat na jakieś 200 sadzonek
- mówi Agnieszka Nowak-Dembińska.
Proceder jest już na tyle powszechny, że pracownicy zarządu zamawiając kwiaty i przygotowując się do nasadzeń - zamawiają więcej niż potrzeba, z góry zakładają, że część zostanie ukradziona i zniszczona.
Za niszczenie zieleni miejskiej grozi mandat w wysokości do 1000 zł.