Prezydent Poznania Jacek Jaśkowiak zaatakowany na sesji rady miasta. Został uderzony tortem w twarz. Sesja radnych została przerwana. Na miejscu najpierw interweniowali strażnicy miejscy, a później policja.
To jest wotum nieufności Poznaniaków dla pana prezydenta Jaśkowiaka. Na to właśnie dziś zasługuje
– krzyczał napastnik.
Prezydent Jacek Jaśkowiak został trafiony w twarz. Pobrudzone zostało jego ubranie.
Proszę wyprowadzić tego pana, tak, i tych agresorów. Proszę zobaczyć na panią urzędniczkę. Ja jestem odporny psychicznie. Nie boję się ataku ani takiego, ani ataku nożem, ani ataku pistoletem, ale jeżeli my nie zrobimy dzisiaj czegoś, żeby taką hołotę wyprowadzić z urzędu i nie pozwolić im na taką agresję. To nie mieszkaniec, ktoś, kto atakuje fizycznie na sesji rady miasta, urzędnika państwowego to w tym momencie to jest przekroczenie wszelkich granic
– mówił Jaśkowiak po ataku.
Osoby, które niespodziewanie przyszły na sesję rozdali dziennikarzom ulotki. Podpisali się jako "Kolektyw Rozbrat" oraz "Ruch Klimatyczny Jazda". Do ataku na prezydenta doszło krótko po wystąpieniu prezydenta w sprawie stanu miasta.
Po ataku na prezydenta poznańscy radni wznowili obrady. Jacek Jaśkowiak umył się, przebrał i wrócił na salę.
"Trenenowałem boks. To nie jest uderzenie, którego bym nie wytrzymał" – powiedział prezydent.
Pewnie mam zniszczony garnitur. Za chwilę przyjdzie technik z policji, żeby go zabezpieczyć. Może się uda to uratować
– mówił Jacek Jaśkowiak.
Prezydent Poznania uważa, że te same osoby, które dziś przyszły na salę, wtargnęły do jego gabinetu z posłanką Marceliną Zawiszą z partii Razem. Jacek Jaśkowiak podkreślił, że regularnie dostaje groźby, że zostanie polany kwasem lub zastrzelony.
Napastnik podszedł do miejsca, w którym na sali sesyjnej siedzi prezydent miasta. "Zostałem zaatakowany od strony oka, którym nie widzę" – powiedział Jacek Jaśkowiak.
Nie mogłem tego zauważyć. Gdyby to było z drugiej strony, to mógłbym się uchylić. Może nawet lepiej? Gdybym automatycznie zrobił uderzenie kontrujące, to może bym jeszcze zrobił krzywdę agresorowi.
Po przerwie na sali obrad są policjanci. Funkcjonariusze informują, że zatrzymane zostały dwie osoby.
Napastnika najpierw zatrzymali strażnicy miejscy, a później przejęli go policjanci, którzy, jak mówi sierżant Michał Wiśniowski z Komendy Miejskiej Policji w Poznaniu, byli wtedy w okolicy.
Policjanci, którzy zabezpieczali wydarzenie o nazwie "Wilczy bilet dla Jaśkowiaka", które odbywało się w tym samym czasie na Placu Kolegiackim. W związku z tym zdarzeniem zatrzymano dwie osoby
– mówi sierż. Wiśniowski.
Oprócz mężczyzny, który uderzył tortem prezydenta w twarz, zatrzymany został też drugi mężczyzny, który miał ułatwić atak.
Po godzinie od zajścia Jacek Jaśkowiak zapowiedział, że jego zastępca odpowiedzialny za bezpieczeństwo, Marcin Gołek, przeprowadzi – jak stwierdził – trudną rozmowę z komendantem straży miejskiej.
Też jest dla mnie skandaliczne to, że dzisiaj po wtargnięciu tych osób, prawie 70-letni pan sekretarz miasta, Stanisław Tamm, po ciężkiej operacji musi bronić, a gdzie jest ta straż miejska? Jak ona dzisiaj zareagowała? To jest po prostu skandaliczne, że nie potrafimy sobie poradzić z takimi rzeczami
– mówi prezydent Poznania
Jacek Jaśkowiak podkreślił, że w tej sprawie chodzi mu przede wszystkim o bezpieczeństwo pracowników urzędu
Ja sobie z tym poradzę i nie mam takiego stresu. Mam odchowane dzieci i nie mam stresu, że mam 10-letnie dziecko, które może stracić ojca
– dodał prezydent Poznania.
Głos ws. ataku na prezydenta miasta zabrali przedstawiciele klubów zasiadających w radzie.
"To przekroczenie pewnej granicy racjonalnej debaty publicznej" – powiedział przewodniczący klubu Prawa i Sprawiedliwości, Zbigniew Czerwiński.
Agresja nawet w formie ciasta w stosunku do urzędującego prezydenta jest po prostu skandaliczna. To bardzo zaszkodzi debacie, a jest o czym dyskutować. Miasto miało w 2025 roku cały szereg problemów
– podkreślił Zbigniew Czerwiński.
Przewodnicząca klubu radnych Koalicji Obywatelskiej, Małgorzata Dudzic-Biskupska, uważa, że ta sprawa wzmocniła prezydenta, ale także klub KO.
Nie jest tak, że tylko prezydent to emocjonalnie odebrał. Nigdy do tej pory nie została przekroczona ta granica takiego personalnego ataku. Teraz już została. To jest kolejne przesunięcie granicy. Pytanie, co będzie następne
– mówiła Małgorzata Dudzic-Biskupska.
Do ataku doszło podczas sesji, na której radni mają decydować w sprawie udzielenia prezydentowi Poznania absolutorium. Na razie rada miasta udzieliła Jackowi Jaśkowiakowi wotum zaufania. "Za" głosowało 26 radnych z Koalicji Obywatelskiej i Lewicy Centrum. "Przeciw" było 6 radnych Prawa i Sprawiedliwości. Teraz rada zajmie się absolutorium.
To czterokrotny mistrz Polski w boksie tajskim zaatakował dziś prezydenta Poznania. Według naszych nieoficjalnych informacji, ciastem w Jacka Jaśkowiaka rzucił Kamil S. który w mediach społecznościowych przedstawia się także jako trener personalny. 40-latek został zatrzymany. Na razie nie usłyszał zarzutów.
Policjanci zatrzymali też działacza lokatorskiego z Poznania Patryka S., który wcześniej był zaangażowany między innymi w obronę lokatorów z Osiedla Maltańskiego w Poznaniu.