Jego zdaniem, referendum w Poznaniu może odbyć się w przypadku, gdy ktoś wyłoży na to pieniądze. Dziś przekonywał, że decyzje, które on podejmuje, wywołują niezadowolenie wśród deweloperów i innych osób, co może się wiązać z taką sytuacją.
Wielu deweloperów bardzo by sobie życzyło, żeby nie było w Poznaniu pani Weremczuk i Jaśkowiaka.
- mówił Jaśkowiak.
Natalia Weremczuk to zastępczyni prezydenta odpowiedzialna za planowanie przestrzenne.
Zdaniem Jacka Jaśkowiaka, niedzielne głosowanie w Krakowie może się skończyć organizacją referendów w kolejnych miastach.
Oczywiście, że może. To będzie też z jednej strony jakaś tam też weryfikacja. Takie mamy przepisy jakie mamy, że grupa znacznie mniejsza, bo niestety to nie jest 50 procent, może zadecydować o tym, że kogoś się odwołuje.
- stwierdził Jacek Jaśkowiak.
Prezydent Poznania uważa, że referendum w Krakowie pomógł zorganizować Łukasz Gibała, czyli konkurent Aleksandra Miszalskiego z ostatnich wyborów samorządowych. "Rodzina Gibałów to są naprawdę miliarderzy" - mówił prezydent Poznania.
"Bez wsparcia finansowego, to się nie uda" - mówi o możliwości zwołania referendum w Poznaniu miejska aktywistka.
Anna Sokolnicka-Elzanowska ze Stowarzyszenia Plac Wolności już na początku tego roku wspominała o rozmowach z innymi organizacjami o referendum w sprawie odwołania prezydenta Jacka Jaśkowiaka.
"Widzimy bardzo dużo niezadowolonych, ale nie wiemy czy wystarczająco" - mówi Radiu Poznań Anna Sokolnicka-Elzanowska.
W Krakowie referendum było wsparte olbrzymimi środkami finansowymi, których na pewno strona społeczna w Poznaniu na ten moment po prostu nie ma. Pan prezydent Jaśkowiak zdaje sobie z tego sprawę, ale wszystko jest możliwe.
Anna Sokolnicka-Elzanowska mówi, że na razie nikt nie zadeklarował przeznaczenia miliona złotych na przygotowanie referendum. "Poznań jest jednak bogatym miastem i zobaczymy czy do tego nie dojdzie" - mówi.
Społecznicy z Poznania podkreślają, że obserwowali przygotowania do referendum w Krakowie, które zakończyło się odwołaniem prezydenta miasta.