Teraz, gdy do szpitala trafia żyd, muzułmanin czy świadek Jehowy są problemy z rytuałami kulturowymi, językiem, jedzeniem czy badaniem takich pacjentów. Poznański Uniwersytet Medyczny jest pierwszym w Polsce, gdzie przyszli: lekarze, położne, pielęgniarki i fizjoterapeuci mają zajęcia z wielokulturowości.
Odmienny kulturowo pacjent dla lekarza na pewno jest wyzwaniem - mówi Katarzyna Głodowska z Uniwersytetu Medycznego w Poznaniu. - Mamy kwestie chociażby postu, albo mamy piątek - szabat - jeżeli chodzi o pacjentkę, która jest ultra ortodoksyjną żydówką, ona nie będzie wykonywała żadnych czynności. Mamy też kwestie diety - wymienia.
Drobne problemy z jedzenie w szpitalach się zdarzają - przyznaje naczelny rabin Polski Michael Schudrich. - Człowiek jest chory, jest daleko od gminy żydowskiej i chce jedzenie koszerne, wtedy my musimy je wysłać do niego - dodaje.
- Bez wątpienia te wyzwania mamy. Ja jestem transplantologiem i pacjenci nie zawsze chcą mówić o swoim wyznaniu czy o swoich przekonaniach. Ja nie mogę swobodnie wejść do pokoju, w którym jest kobieta muzułmanka, chociażby w trakcie obchodu, który jest normalną częścią naszej pracy - mówi prof. Roman Danielewicz.
Jest jeszcze problem z miejscami do modlitwy. - Kwestia ekumenicznych kaplic nie zawsze wchodzi w grę, bo są to różne wyznania, ale czy nie mogłyby być jakieś sale ciszy. Sala, która jest pusta. Pacjent wierzący obojętnie którą wiarę wyznaje, on się lepiej leczy - dodaje Katarzyna Głodowska. Takie sale są już w niemieckich szpitalach.