Marek K. miał jednemu z radnych złożyć obietnicę powierzenia stanowiska w miejskiej spółce, w zamian za pomoc w zjednaniu nieprzychylnych mu osób związanych z trzcianeckim samorządem.
Prokurator przedstawił zarzut korupcji, nakazał wpłacenie przez Marka K. kaucji oraz zakazał wykonywania obowiązków publicznych. Sąd zmienił wysokość kaucji, ale podtrzymał pozostałe dolegliwości.
Marek K. ubolewa, że sąd dał wiarę prokuraturze, a nie wziął pod uwagę jego wyjaśnień. Narzekał, że on i jego obrońcy nie mają wglądu do materiałów dowodowych gromadzonych przez śledczych. Burmistrz Trzcianki twierdzi, że jest niewinny i padł ofiarą intrygi przygotowanej przez swoich przeciwników w mieście. Za korupcję grozi do 8 lat więzienia.