Sędziowie wskazali wiele uchybień i błędów w trakcie poprzedniego procesu Mirosława R. pseudonim Ryba oraz Dariusza L. pseudonim Lala.
"Jestem pozytywnie zaskoczony" - mówił po wyjściu z sali prokurator Prokuratury Krajowej w Krakowie Tomasz Dorosz.
Pozytywnym zaskoczeniem było to stwierdzenie, że materiał, jest materiałem pozwalającym na wydanie wyroku skazującego. Oczywiście z przyczyn proceduralnych taki wyrok na ten moment nie może zapaść. Na pewno ważne było to, co sąd powiedział na początku, że Jarosław Ziętara został 1 września 1992 roku uprowadzony, a następnie zamordowany i miało to związek z jego pracą dziennikarską
- mówi Tomasz Dorosz.
"Sprawa Jarosława Ziętary jest trudna, ale możliwa do rozstrzygnięcia" - tak Sąd Apelacyjny w Poznaniu uzasadnił wyrok nakazujący powtórne rozpatrzenie okoliczności uprowadzenia i zabójstwa poznańskiego dziennikarza.
Odczytujący uzasadnienie sędzia Maciej Świergosz przypomniał o błędach i zaniechaniach z początku lat 90.
Dzisiaj wydaje się to nam nieprawdopodobne, by w całkiem sporym mieście, w środku Europy zaginął bez śladu młody dziennikarz i nie wywołuje to realnych działań organów ścigania. Zniknięcie Jarosława Ziętary było wręcz bagatelizowane. Okres ten z punktu widzenia postępowania karnego należy ocenić jako w pełni stracony. Nie ma zbrodni doskonałej, są tylko niewłaściwie prowadzone postępowania
- mówił sędzia.
"Jest sprawiedliwość w sprawie Jarka, bo materiał dowodowy jest bardzo mocny" - uważa walczący od dekad o wyjaśnienie sprawy dziennikarz Krzysztof M. Kaźmierczak.
To jest bardzo mocny materiał. Od początku tak mówiłem, gdy te akty oskarżenia trafiały do sądu. Zdumiewające, że inni sędziowie, inni rozpatrujący tę sprawę nie wzięli tego pod uwagę. Jestem teraz zbudowany i mam nadzieję. Jedyna Obawa, że upływ czasu wpływa także na świadków. Wielu ludzi, którzy zeznawali w sprawie Jarka Ziętary już nie żyje
- mówi Krzysztof M. Kaźmierczak.
Jarosław Ziętara urodził się w 1968 roku w Bydgoszczy. Był absolwentem UAM. Pracował najpierw w radiu akademickim, później współpracował m.in. z „Gazetą Wyborczą”, „Kurierem Codziennym”, tygodnikiem „Wprost” i „Gazetą Poznańską”. Ziętara zajmował się m.in. tematyką tzw. poznańskiej szarej strefy. Z tego powodu – jak wynika z ustaleń prokuratury - miał zostać uprowadzony i zabity. Ostatni raz Ziętarę widziano 1 września 1992 r. Rano wyszedł do pracy, ale nigdy nie dotarł do redakcji „Gazety Poznańskiej”. W 1999 r. Ziętara został uznany za zmarłego. Ciała dziennikarza do dziś nie odnaleziono.