Sędzia Sławomir Szymański w uzasadnieniu wyroku mówił, że społeczna szkodliwość czynu nie była znaczna, bo firma w zarządzie, której zasiadał wicemarszałek, praktycznie nie funkcjonowała. - Nie można powiedzieć, żeby oskarżony łączył jedną działalność z drugą, skoro spółka nie działała. Nie była wykreślona z rejestru, ale praktycznie była martwa - dodał.
Sąd wydał wyrok zgodnie z wnioskiem prokuratora. Z wyjątkiem wysokości świadczenia na cele charytatywne. Prokurator chciał, by oskarżony zapłacił 20 tysięcy, a sąd zmniejszył tę kwotę do 5 tysięcy.
Obecny na ogłoszeniu wyroku Leszek Wojtasiak nie chciał go komentować. Nie zdradził też, czy będzie się starał o przywrócenie na stanowisko wicemarszałka. Póki co pewne jest, że dzięki dzisiejszej decyzji sądu, zachowa mandat radnego sejmiku.
