Sędzia Joanna Ciesielska-Borowiec mówi, że autorzy protestów mają zastrzeżenia przede wszystkim do sposobu liczenia głosów, dlatego domagają się ich ponownego przeliczenia. Powołują się przy tym na badania sondażowe, zgodnie z którymi poparcie dla jakiegoś kandydata bądź ugrupowania miało być większe a realne wyniki były inne. Zarzuty dotyczą także możliwości popełnienia błędu w liczeniu głosów w przypadkach minimalnych różnic między zdobywcami mandatów i przegranymi. Wnioskodawcy domagają się także sprawdzenia zasadności kwalifikacji głosów jako nieważnych.
Protesty będą rozpatrywane w postępowaniu nieprocesowym, z udziałem autora protestu i komisarza wyborczego. W sprawie może uczestniczyć także przewodniczący komisji wyborczej, w pracy której miało dojść do uchybień. Po niedzielnym głosowaniu w drugiej turze wyborów samorządowych na razie nie dotarła żadna skarga do poznańskiego sądu. Na jej złożenie są dwa tygodnie.