Polskie piramidy sprzed 5500 lat! Archeolodzy przecierają oczy ze zdumienia!
Na początku czerwca Krajowy Inspektorat Ochrony Zwierząt odebrał parze zajmującej lokal dziewięć kotów i 16-letniego psa.
Jak tłumaczy Małgorzata Mielcarek z inspektoratu, o interwencję prosiła osiedlowa radna z Łazarza.
Były zaniedbane, nie były nigdy leczone. Pies nie był szczepiony. Nie były nigdy u weterynarza. Były zapchlone, wychudzone. Ponadto warunki, w których bytowały, były niedopuszczalne - zgodnie z ustawą o ochronie zwierząt sam brak wody czy szczepień jest formą znęcania się nad zwierzęciem.
Właściciele podpisali przygotowany przez organizację formularz, w którym zrzekają się psa i kotów. Zwierzęta trafiły do poznańskiego schroniska, ale pod koniec miesiąca wróciły do mieszkania na Łazarzu.
Agata Chęcińska z Wydziału Gospodarki Komunalnej Urzędu Miasta Poznania wyjaśnia, że para zakwestionowała decyzję inspektorów.
Mieliśmy zatem do czynienia z sytuacją, w której dziewięć kotów i jeden pies znajdowały się w schronisku bez zrzeczenia się ich przez właścicieli. Nie było zatem żadnych przesłanek do dalszego przebywania zwierząt w schronisku - nie miały one bowiem statusu zwierząt po zrzeczeniu ani odebranych interwencyjnie
tłumaczy Agata Chęcińska.
Organizacje prozwierzęce mogą w niektórych sytuacjach odbierać zwierzęta bez zrzeczenia się praw przez właścicieli, ale powinny od razu zawiadomić urząd miasta. Małgorzata Mielcarek z Krajowego Inspektoratu Ochrony Zwierząt tłumaczy, że nie złożyła takiego pisma, bo według niej opiekunowie zwierząt zgodnie z przepisami zrzekli się praw do czworonogów.
Właściciel lokalu, Jacek Stengert, nazywa parę „dzikimi lokatorami”, ponieważ od grudnia nie płaci za najem. Jak podkreśla, nie wyraził zgody na przebywanie w mieszkaniu zwierząt. Trwa postępowanie eksmisyjne.
Para nie chciała rozmawiać z naszym reporterem.
Od początku roku policja interweniowała w lokalu kilkukrotnie. Jak powiedział nam oficer prasowy poznańskiej policji, podkom. Łukasz Paterski, zgłoszenia dotyczyły awantur oraz nielegalnego pobierania gazu. Wszystkie media w mieszkaniu zostały odłączone.
Policja nie potwierdza jednak, aby kiedykolwiek w lokalu znaleziono narkotyki, chociaż jego właściciel podejrzewa lokatorów o handel substancjami psychotropowymi.
Według jego informacji, w maju parze odebrano nieletnią córkę. Dziewczynka przebywa obecnie u babci.