Miasto zaoferowało rodzinie lokal zastępczy. Pogorzelcy z niego nie skorzystali, bo sąsiedzi wynajęli im bezpłatnie dwupokojowe mieszkanie. Strażacy ochotnicy pomogli w zabezpieczeniu spalonego budynku. Dach został przykryty folią. Sąsiedzi cały czas pomagają poszkodowanej rodzinie - przynoszą im ubrania i żywność.
W pożarze wywołanym przez uderzenie pioruna spłonęły garderoby, rzeczy osobiste, pościel, ręczniki, dokumenty, zabawki i sprzęt elektroniczny. Straty po pożarze oszacowano na 200 tysięcy złotych. Dom na szczęście był ubezpieczony, pogorzelcy otrzymają odszkodowanie, jednak by skrócić czas oczekiwania na jego wypłatę wiceprezydent miasta Marek Waszkowiak interweniował u ubezpieczyciela.