- Liczby te zmieniają się praktycznie z dnia na dzień - mówi kierownik schroniska Wiesława Cieślik. - Ponieważ są duże mrozy, to staramy się przyjąć każdego. Na początku czasem te osoby trafiają do świetlicy, potem znajdujemy jej miejsce, np. w gminie, z której pochodzi. Niektórzy z przyjętych trafiają do szpitala, inni się wyprowadzają - wyjaśnia.
W Poznaniu przebywa około 900 bezdomnych. Miejsc w schroniskach jest 750. Z powodu siarczystych mrozów część osób sama szukała pomocy. W tym roku w Poznaniu zmarło już pięć osób bezdomnych. U jednej z nich sekcja potwierdziła zgon w wyniku wychłodzenia organizmu.