Sejm głosami posłów opozycji i Porozumienia początkowo odroczył posiedzenie na 2 września. Później jednak marszałek Elżbieta Witek zdecydowała o reasumpcji i ostatecznie głosowano nad nowelizacją ustawy o radiofonii i telewizji. 228 posłów było za, 216 przeciwko, wstrzymało się 10.
"To, co planowaliśmy, przeprowadziliśmy w głosowaniu" – mówi Jan Mosiński z Prawa i Sprawiedliwości.
Dbamy o równy dostęp do rynku medialnego. Nie łamiemy wolności słowa, co nam zarzuca kłamliwie opozycja. Przypomnę, że z wiedzy, jaką posiadamy, jedna z firm amerykańskich, wbrew przepisom, nabyła 100 procent udziałów w jednej stacji telewizyjnej w Polsce
- dodaje Jan Mosiński.
Chodzi o zakup telewizji TVN przez amerykańską spółkę w 2015 roku. Nowe przepisy mają uniemożliwić nabywanie mediów elektronicznych firmom spoza Europejskiego Obszaru Gospodarczego oraz spółkom i osobom z nim związanym. Właścicielem TVN od 2018 roku jest amerykański Discovery.
"Prawu i Sprawiedliwości zależy na zniszczeniu prywatnej stacji telewizyjnej" – komentuje wynik głosowania Franciszek Sterczewski z Koalicji Obywatelskiej.
To jest po pierwsze zamach na naszą wolność, ale również na nasze bezpieczeństwo, bo jest ono uzależnione od dobrej współpracy z naszymi strategicznymi partnerami, ze Stanami Zjednoczonymi na czele. W związku z tym to jest wypowiedzenie wojny dyplomatycznej
- uważa Franciszek Sterczewski.
Poseł Sterczewski krytykuje przeprowadzenie ponownego głosowania w sprawie odroczenia posiedzenia. Marszałek Sejmu tłumaczyła reasumpcję brakiem wskazania roku, w którym ma odbyć się przeniesione głosowanie.
W powtórzonym głosowaniu nie wzięła udziału opozycja.
Używając tego samego rozumowania, każde głosowanie można uznać za nieważne
– stwierdza Franciszek Sterczewski.
Jan Mosiński przekonuje o słuszności postępowania Elżbiety Witek. Poseł PiS zwraca też uwagę na fakt, że w samym głosowaniu nad nowelizacją ustawy medialnej opozycja wzięła już udział.
"W końcu ktoś miał odwagę uregulować rynek mediów w Polsce i dostosować przepisy do standardów europejskich" – tak przyjętą przez Sejm nowelizację ustawy medialnej, komentuje poseł Prawa i Sprawiedliwości Marcin Porzucek.
Pilski parlamentarzysta nie rozumie, dlaczego politycy opozycji, a także niektórzy dziennikarze, odbierają Polsce prawo do decydowania o wewnętrznych sprawach.
Regulacje, które wprowadzamy, są zbliżone do tych, które obowiązują w wielu krajach Unii Europejskiej: Niemczech, Francji czy Austrii. Jeden z dziennikarzy Onetu, tłumaczy, że np. Francuzi mogą mieć takie regulacje, bo oni cenią swoją kulturę. A my nie możemy? Ja nie rozumiem takiego podejścia. Uważam, że Polska powinna mieć podobne przepisy chroniące nasz rynek medialny, tak, jak inne kraje UE. I w ogóle nie powinniśmy ulegać żadnym naciskom
- mówi Marcin Porzucek.
Ustawa trafi teraz do Senatu.