Mężczyzna został zatrzymany po tym, jak podjechał na stację benzynową samochodem. Świadkowie uniemożliwili mu dalszą jazdę i wezwali policję. Kierowca odmówił badania alkomatem, ale pobrano mu krew do badań. Analiza potwierdziła, że mężczyzna miał 2,8 promila alkoholu we krwi.
Władze powiatu zapowiedziały wyciągnięcie surowych konsekwencji. Na razie jednak żadne decyzje nie zapadły i nie wiadomo kiedy zapadną, bo starosta czeka na oficjalne wyniki badań z policji.
Jak powiedziała Radiu Poznań rzeczniczka kaliskiej policji Anna Jaworska-Wojnicz, nie ma praktyki, aby policja powiadamiała o stanie trzeźwości pracodawcę, jeśli pracownik został zatrzymany w dniu wolnym od pracy i jego zatrzumanie nie miało związku z wykonywaną pracą.
Nie wiadomo więc, w jaki sposób starosta ma zostać oficjalnie powiadomiony o stanie trzeźwości urzędnika. Od tych informacji Jan Adam Kłysz uzależnia swoją decyzję o zwolnieniu sekretarza z pracy. "Nie ma tolerancji dla takich zachowań" – podkreśla starosta.
Policja dysponuje danymi na temat stanu trzeźwości zatrzymanego w majowy weekend mężczyzny, ale nie ma obowiązku przekazywania takich danych.