Prokuratura zarzucała Zbigniewowi Zielińskiemu złamanie ustawy o imprezach masowych. Śledczy podkreślali, że przygotowując w 2014 roku tradycyjne "Wianki" nie wystąpił o zgodę na ich organizację. Uznali też, że festyn, współfinansowany przez gminę, stał się imprezą masową, bowiem w jego trakcie bawiło się ponad tysiąc osób.
Sędzia Agnieszka Olszewska przyznała, że sołtys Zbęch złamał prawo. Dowodziła, że "Wianki" sprzed roku były imprezą masową, a jej organizatorzy nie wystąpili o wymaganą prawem zgodę na jej organizację. - Sąd uznał, że społeczna szkodliwość czynu była znikoma z kilku względów. Wszystkie potrzebne elementy zostały zapewnione: była ochrona, była policja, były też służby medyczne. W zakresie bezpieczeństwa organizatorzy stanęli na wysokości zadania - powiedziała.
Po ogłoszeniu wyroku swojej radości nie kryła żona sołtysa Zbęch Gabriela Zielińska. - Liczyłem na taki wyrok, oczywiście gdyby doszło do uniewinnienia, byłbym bardziej zadowolony - mówi Michał Czubieniak, obrońca sołtysa.
Wyrok nie jest prawomocny. Prokuratura decyzję o ewentualnym odwołaniu podejmie po zapoznaniu się z pisemnym jego uzasadnieniu.
Jacek Marciniak/jc/int