Małgorzata Rakowska twierdzi, że przez kilka miesięcy przynajmniej pięć razy została poproszona o umieszczenie specjalnego dopisku przy nazwiskach ważnych osób związanych z urzędem miasta – w tym córki osoby zajmującej stanowisko wiceprezydenta. Dzięki temu mieli uzyskać świadczenia szybciej niż inni – zamiast czekać na zabieg do trzech lat, zostali przyjęci w tydzień.
W Popołudniowej Rozmowie Radia Poznań została zapytana o przedstawienie dokumentów potwierdzających tę wersję wydarzeń.
Mam po prostu dowody wskazujące na to, że ta szybka ścieżka w POSUmie była
- powiedziała Małgorzata Rakowska.
Zapytaliśmy, dlaczego nie ujawni ich publicznie?
Pracuję razem z moim zespołem prawnym i uznaliśmy, że tak będzie najlepiej. Wszystko zostanie wyjaśnione w sądzie
- odpowiedziała.
Małgorzata Rakowska kilka tygodni temu poinformowała o sprawie media. Zapowiedziała, że w tym tygodniu złoży zawiadomienie do prokuratury.
Zapytana o kolejność tych działań, przyznała, że wątpiła w sprawne działanie organów ścigania.
Na samym początku chcieliśmy powoływać się z moim adwokatem na prawo prasowe i trwały tylko i wyłącznie rozmowy z jednym z dziennikarzy. Nie doszło do żadnego ujawnienia publicznego
- przyznała.
Zastępca prezydenta Poznania, Magdalena Pietrusik–Adamska stanowczo zaprzeczyła wersji wydarzeń rejestratorki. Według dyrekcji POSUM-u, powinna odpowiedzieć także za nielegalne przekazanie danych osobowych pacjentów i złamanie tajemnicy lekarskiej.
Jutro gościem Popołudniowej Rozmowy Radia Poznań będzie rzecznik Poznańskiego Ośrodka Specjalistycznych Usług Medycznych, Hubert Jeżewski.