Płot postawiła firma deweloperska, która od czterech lat jest właścicielem terenu dworca i znajdujących się tam obiektów. Przez trzy lata – do końca 2025 roku – dzierżawiła go miastu za kwotę odpowiadającą wysokości podatku od tej nieruchomości. Umowa się skończyła i – jak powiedział Radiu Poznań prezes firmy Paweł Ziopaja – zaproponowano miastu kupno terenu lub płacenie rynkowej stawki dzierżawy.
Negocjacje nie przyniosły porozumienia. Od stycznia do końca sierpnia dworzec był jeszcze dostępny, ale od początku września jest ogrodzony, a pasażerowie mają problem z ustaleniem miejsca odjazdu autobusów.
– Nikt nic nie wie. Bo ten z Wałcza to niby gdzie odjeżdżać?
– Jutro chciałam jechać do Piły i też nie wiem, na którym przystanku mam stanąć, bo są co chwilę jakieś zmiany i nie wiem, do którego mam wsiąść
– usłyszeliśmy.
Tak naprawdę od paru dni już jest taka stabilizacja. Jeden z przystanków na pewno zostanie przeniesiony. A te dwa, które są niedaleko postoju taksówek, one zostaną
– mówi Jacek Klimaszewski, burmistrz Czarnkowa.
Miasto przygotowało plan tymczasowych przystanków oraz zmianę organizacji ruchu na placu Karskiego. Deweloper nadal deklaruje, że jest gotowy sprzedać miastu teren dworca lub go wydzierżawić. Jak mówi prezes firmy, „miasto nie wykonuje żadnych ruchów w tym kierunku”. Zapowiada, że jeżeli nie dojdzie do porozumienia, w tym miejscu powstanie budynek mieszkalno-handlowy.