Te obawy podziela dr inż. Jerzy Kupiec, który na zlecenie mieszkańców wykonał specjalistyczną ekspertyzę.
- Z samej fermy jest emitowanych około 170 różnych substancji, które działając razem mogą wpływać bardzo niekorzystnie. Grupa związków - czyli takie synergistyczne oddziaływanie - może powodować raka. Ale rak to jest jedno, to są wszelkiego typu alergie, problemy oddechowe - dodaje Kupiec.
Chlewnia działa już kilkanaście miesięcy, a właściciel - mimo protestów mieszkańców - postanowił ją jeszcze rozbudować. To odbije się na tutejszej społeczności, bo gospodarstwo jest za blisko budynków.
- To jest nie do życia. Człowiek wchodzi nieraz do mieszkania, gdy okno otwarte za dnia. Wchodzi się jak do chlewni - mówi mieszkaniec Nowej Wsi. - Do tego stopnia, że gdy pranie wywiesi się na dworze to trzeba jeszcze raz prać, bo przejdzie tym zapachem - dodaje kolejny mieszkaniec. - Słysząc jak daleko zasięg mają te "amoniaki i te inne rzeczy, to trzeba to po prostu przerwać, aby nie truć siebie - podkreśla inny zdenerwowany mieszkaniec.
Jest szansa na wstrzymanie rozbudowy. Teren na którym znajduje się gospodarstwo nie ma planu zagospodarowania przestrzennego. To chcą wykorzystać władze gminy, które przepisowo mogą ograniczyć hodowlę.