Figo - bohater z Gniezna. Policyjny pies uratował człowieka
Od tego zarzutu podczas pierwszego procesu sąd rejonowy go uniewinnił, ale po odwołaniu prokuratury, sprawa wróciła na wokandę. Teraz zgodnie z zaleceniem sądu okręgowego niższa instancja ma zbadać, czy mogło dojść do znieważenia metropolity.
Jak tłumaczyła sędzia, wszystkie sprawy o znieważenie prowadzone są za zamkniętymi drzwiami. Sprawa ruszyła i zakończyła się na jednej rozprawie. Tym razem sąd nie wezwał żadnych świadków. Na rozprawie był tylko oskarżony z obrońcą.
Już za dwa tygodnie sąd ogłosi wyrok. Marek M. od początku nie przyznaje się do winy. Sprawa dotyczy wydarzeń sprzed pięciu lat. Wtedy podczas występu w poznańskim klubie Marek M. miał symulować podcięcie gardła arcybiskupowi. Użył do tego dmuchanej lalki ze zdjęciem metropolity. Miał to być protest po użyciu przez arcybiskupa słów o "tęczowej zarazie".
Metropolita krakowski nie pojawił się na żadnej rozprawie w poznańskim sądzie.