Śledczy ustalili, że Mieczysława M. obracała pieniędzmi banku wykorzystując mechanizm tak zwanego oscylatora, czyli różnice oprocentowania wkładów. Pod koniec 2009 roku Sąd Rejonowy skazał oskarżonych, w tym byłą dyrektor. Zdecydował też, że solidarnie mają zwrócić 5 mln złotych. Od wyroku odwołali się obrońcy, prokurator i pełnomocnik banku.
Sąd Okręgowy nie miał wątpliwości, że proces trzeba powtórzyć ze względu na liczne błędy niższej instancji. Sąd Rejonowy nie ustalił za co odpowiadają poszczególne osoby i na podstawie jakich dowodów. W trwającym tak długo procesie sąd powinien mieć swój pogląd na sprawę, a tymczasem nie ocenił zeznań świadków i wyjaśnień oskarżonych, a wręcz przepisał uzasadnienie aktu oskarżenia. Sprawa rozwlekła się na tyle, że Sąd Rejonowy pogubił się w jej wątkach - wymieniał Sąd Okręgowy.