Jesień jest piękna, ale gdzie deszcz?
Dr Orest Sudczak do dziś nie odzyskał wzroku. Krzysztof W. przed sądem przyznał się do winy i powiedział, że działał na zlecenie. Za oślepienie doktora otrzymał 1,4 tys. złotych. Zarówno adwokat skazanego jak i rodzina lekarza złożyli apelację. Ten pierwszy żądał obniżenia kary do trzech lat, natomiast rodzina doktora domagała się dla sprawcy osiem lat. Jednak sąd stwierdził, że obie apelacje są bezzasadne. - Jestem rozczarowany. Sprawca, który pobił mnie metalowym prętem, jest na wolności, a ten, który mnie oblał kwasem doskonale wie, kto jest zleceniodawcą, ale nie chce tego powiedzieć - powiedział nam poszkodowany, zaraz po ogłoszeniu wyroku.
Krzysztof W. nie chciał wskazać zleceniodawcy, twierdził , że się boi. Lekarz i jego rodzina cały czas utrzymują, że przestępcom chodziło o wyeliminowanie doktora z zawodu. Prokuratura umorzyła śledztwo w sprawie zleceniodawcy. Rodzina lekarza chce złożyć zażalenie na tę decyzję do Ministerstwa Sprawiedliwości. Nie wiadomo, czy lekarz odzyska wzrok, przeszedł już osiem operacji, czeka go przeszczep siatkówki. Wyrok jest prawomocny.