Gaja jest wyjątkowa. Wśród ponad ośmiu miliardów ludzi zamieszkujących naszą planetę takich jak ona jest zaledwie pięćdziesięcioro. Gdyby to przełożyć na matematyczny ciąg, można by powiedzieć, że Gai... nie ma. A jednak jest. I uśmiecha się - przez szybę swojego cierpienia, które odcina ją od świata.
Choroba Gai jest tak rzadka, że nie ma nawet nazwy. To mutacja w genie PIGT - odbiera siły i stawia mur ograniczeń fizycznych oraz psychicznych. Dziewczynka ma kłopoty z poruszaniem się i komunikowaniem, ale nie przestaje walczyć.
Jest zaciętą dziewczyną, jeśli o to chodzi. Chce, bardzo chce to robić, a dzięki codziennej rehabilitacji widać efekty
- mówi Bartosz Nowak, tata Gai.
W czasie naszej rozmowy Gaja uważnie się przygląda. Widać, jak bardzo stara się dać do zrozumienia, że pragnie być z nami, uczestniczyć w tym świecie. Czarująco się uśmiecha.