DOG FEST w Poznaniu. Psy mierzyły się z torem przeszkód
Tysiące ludzi odwiedzili niewielką miejscowość pod Lesznem, aby zobaczyć setki zabytkowych pojazdów. Po raz dziesiąty w wydarzeniu uczestniczył kolekcjoner Paweł Durski z Pleszewa, który przyjechał Ursusem C45 z 1956 roku.
Maszyna na najwyższych obrotach. Troszeczkę brudna, ale wszystko sprawne. Odpalam go tradycyjną metodą. Lutlampą będziemy podgrzewać gruszę z paliwem tak około 8-10 minut, żeby ruszył. Jak każde dobre hobby, to jest droga pasja
- zaznaczył Durski.
Niektórzy pasjonaci pokonali setki kilometrów, aby zobaczyć wyjątkowe maszyny.
Przyjechałem wraz z synem z okolic Limanowej, mieliśmy 470 kilometrów. Jesteśmy tutaj po raz pierwszy, ale naprawdę było warto. Piękne maszyny
- przyznał uczestnik.
Przed południem rolnicze maszyny wyjechały na ulice Wilkowic, aby wziąć udział w tradycyjnym korowodzie.
Na miejscu były także m.in. pokazy polowe, przeciąganie traktora liną i wyścigi ciągników.
ZOBACZ GALERIĘ: