Tradycyjnie w południe kilkadziesiąt osób spotkało się na plaży jeziora Winiary. Na początku morsowania trzeba było siekierami wyrąbać szeroki przerębel, bo jezioro zamarzło. Mimo kilku stopni mrozu w powietrzu, wychodzący z wody wcale nie pokazywali objawów zimna. Mówili, że odczuwają przyjemne mrowienie.
Waldemar Rychert z Królewskich Morsów mówił, że czym zimniej na dworze, tym przyjemniej wchodzi się do wody, która ma około 1 stopnia Celsjusza. Po lekkim wychłodzeniu organizm dygocze i to pomaga w spalaniu kalorii
zdobytych przy stole.
Morsy w Gnieźnie wspólnie kąpią się w jeziorze Winiary co niedzielę w południe. W ten sam sposób uczczą także pierwszy dzień nowego roku.