Połykamy tony suplementów diety
Szpital po przejrzeniu zapisu z kamer wie, że przed ósmą rano w piątek w szpitalu pojawiła się kobieta, która poinformowała o dolegliwościach dziecka. - Była u nas bez dziecka, co mamy udokumentowane w nagraniu wideo i w nagraniu głosowym - mówi dyrektor szpitala Jacek Profaska. Pielęgniarka poinformowała kobietę, że dziecko powinien zbadać lekarz rodzinny, który zdecyduje, czy skierować je do szpitala. Lekarz rodzinny odesłał dziecko do domu.
Co działo się dalej - to ustala prokuratura. Wiadomo, że kiedy do mieszkania przyjechało pogotowie, dziecko już nie żyło. Własne kontrole prowadzi też wielkopolski NFZ - nie tylko w szpitalu Krysiewicza, ale także w przychodni, gdzie dziecko w piątek zostało zbadane i w pogotowiu, które rodzice wezwali do chłopca
- Sprawdzamy m.in. czy nie nastąpiło złamanie przepisów dotyczących praw pacjenta - mówi Zbigniew Dederek z wielkopolskiego NFZ. Wyniki kontroli mają być znane jeszcze w tym tygodniu.
Tego, co było bezpośrednią przyczyną śmierci 3 chłopca, nie udało się na razie ustalić. - W poniedziałek została przeprowadzona sekcja zwłok Nie dała ona odpowiedzi na pytanie, co było przyczyną zgonu dziecka. Zarządzono dodatkowe badania - mówi rzecznik Prokuratury Okręgowej w Poznaniu Magdalena Mazur-Prus. Chłopiec był niepełnosprawny. - To biegli, którzy przygotowują opinię, także biorą pod uwagę - mówi Magdalena Mazur-Prus.
Na razie nie można określić, kiedy opinia biegłych będzie gotowa. Prokuratura, która prowadzi śledztwo w sprawie śmierci chłopca, przesłuchała już między innymi jego rodziców. Podtrzymują oni, że w piątek rano najpierw byli z dzieckiem w szpitalu Krysiewicza.