Mimo szybkiej akcji strażaków - na ratunek dla dziecka i jego wuja było za późno - mówi Zbigniew Domal z kępińskiej straży. Mimo 45-minutowej reanimacji nie udało się ich uratować. Dwie kolejne osoby, które same próbowały ratować chłopca i mężczyznę, trafiły do szpitala. Jedna podtruły się oparami z gnojownika, druga po wypadku była w szoku.