Od 1 stycznia mieszkańcy stolicy Estonii - Talinna mogą za darmo korzystać z transportu publicznego. Na pierwszy rzut oka wydaje się, że takie rozwiązanie to świetny sposób na to, aby kierowcy zostawili auta pod domem i korzystali z autobusów. Nie ma jednak nic za darmo. - mówi profesor Mirosław Chaberek z Uniwersytetu Gdańskeigo. - Odbywa się to kosztem rozwoju sieci transportu publicznego. Nie będzie powstawała nowa infrastruktura transportowa, nie będzie nowego taboru - mówi
A właśnie jakość - to zdaniem ekspertów najważniejszy element - przyciągający do publicznego transportu.
Pomysł bezpłatnej komunikacji podoba się Włodzimierzowi Nowakowi ze Stowarzyszenia My poznaniacy - ale jego zdaniem w Poznaniu jest to dziś po prostu nie realne. Po prostu dlatego, że tramwaje i autobusy są tak wypełnione pasażerami, że nie są w stanie zmieścić ich jeszcze więcej, gdyby przesiedli się z samochodów. - Musieliby się gnieść jak sardynki, a nie o to chodzi - komentuje.
Można jednak znaleźć złoty środek - np. darmowe linii dowożące pasażerów na lotniska czy węzły przesiadkowe.