Oficer prasowy wrzesińskiej policji asp. Adam Wojciński pochwalił zachowanie chłopców, którzy nie ryzykowali i wezwali pomoc.
Dwóch chłopców w wieku 7 i 13 lat wędkowali razem i w pewnym momencie usłyszeli dźwięk, jakby coś wpadło do wody. Natychmiast przybiegli tam, gdzie znajdował się 15-latek. Ich reakcja była jak najbardziej właściwa, zachowali rozwagę i natychmiast pobiegli po pomoc
- mówi asp. Adam Wojciński.
Na miejscu interweniowały straż pożarna i policja. Jak relacjonował mł. kpt. Mikołaj Antkowiak z Komendy Powiatowej PSP we Wrześni, początkowo nie było pewności, czy nastolatek wpadł do wody.
Była decyzja o dysponowaniu bezzałogowego statku powietrznego w postaci drona z termowizją. Także działaliśmy dwutorowo. Ratownicy byli wprowadzani w suchych skafandrach, zabezpieczeni w kamizelki ratownicze, w linę asekuracyjną, w bosaki
- mówi mł. kpt. Mikołaj Antkowiak.
15-latka wyłowiono z wody po dwóch godzinach. Chłopca nie udało się uratować. Strażak zwrócił uwagę, że powodzenie akcji często zależy od czasu dojazdu, warunków w wodzie i pory dnia. Przedstawiciele służb zaapelowali o wybieranie bezpiecznych i dobrze znanych miejsc do wypoczynku i nad wodą.
Doświadczony ratownik wodny i instruktor Roman Bartkowiak zwracał uwagę na brak doświadczenia młodych ludzi. Według niego, wiele dzieci jest przekonanych, że potrafią pływać, chociaż nie uczyły się chociażby w rzece. W ocenie ratownika, często topią się osoby, które panikują po wpadnięciu do wody.