NA ANTENIE: PIERWSZA PLANETA OD SŁOŃCA
Studio nagrań Ogłoszenia BIP Cennik
SŁUCHAJ RADIA ON-LINE
 

W rocznicę śmierci Cieślewicza - pamięć wciąż żywa

Publikacja: 13.02.2011 g.16:55  Aktualizacja: 14.02.2011 g.10:14
Poznań
Pamięć Wojciecha Cieślewicza, pierwszej śmiertelnej ofiary stanu wojennego w Poznaniu, uczczono w niedzielę pod poświęconą mu tablicą. 29 lat temu Cieślewicz został śmiertelnie pobity przez funkcjonariuszy ZOMO.
tablica Cieślewicza - Adam Michalkiewicz
/ Fot. Adam Michalkiewicz

Spis treści:

    Często mówi się o uzyskaniu wolności w Polsce poprzez "bezkrwawą rewolucję". W istocie tak nie było. Jeśli spojrzymy na liczbę zamordowanych osób w czasie stanu wojennego, zobaczymy, jak wiele złego się stało. Do tego trzeba dodać także osoby, które traciły pracę, były wyrzucane z uczelni, były inwigilowane. Skala dramatu wielu ludzi jest ogromna - mówił przy tablicy szef wielkopolskiej Solidarności Jarosław Lange. Od tamtych wydarzeń minęło 30 lat, młodzi powinni pamiętać o faktach, które wówczas miały miejsce. Powinny mieć świadomość, że to, co dziś przeżywają: wolność i radość wynikającą z tej wolności, zawdzięczają tym osobom, które wówczas ginęły - dodał Lange.

    29-letni absolwent poznańskiego UAM, dziennikarz "Głosu Wielkopolskiego" Wojciech Cieślewicz 13 lutego 1982 r. uczestniczył w manifestacji pod pomnikiem Ofiar Poznańskiego Czerwca. Kiedy oddziały ZOMO zaczęły rozpędzać demonstrantów, uciekł w kierunku mostu Teatralnego. Tam, w okolicach przystanku tramwajowego, został ciężko pobity. Walczył o życie 18 dni. Zmarł 2 marca. Sprawcy jego śmierci do dziś nie zostali ukarani.

    https://radiopoznan.fm/n/
    KOMENTARZE 3
    stary Marych 13.02.2011 godz. 21:37
    Żaden dziadek /pracownik MO,ORMO,ZOMO...../ wnukowi nie powie co robił,1968,1982...on tylko raporty wpinał?
    Kto pamięta Inspekcje Robotniczo......
    Rok 1968 w Poznaniu ORMO co robiło?
    Przykre ,żaden Niemiec,Rosjanin w roku 1968,1982....nie mordował w Poznaniu Polaków.
    Oni mieszkają obok są szanowanymi obywatelami .

    j@ 13.02.2011 godz. 20:22
    To dobrze, że się o tym pamięta. Ja też tam byłem tego dnia. Zostałem aresztowany, potem przesłuchania na kilku komendach, jakaś parodia "procesu" na kolegium ds. wykroczeń, nocą szybki wyrok i ... do domu. Ale On już nie wrócił... To saprawdziwibohatrowie, anie ci, co dziś dupy plaszczą na Wiejskiej w"stolycy" . Szkoły powinny robić lekcje historii najnowszej na Teatralnym i w paru innych miejscach .
    cz'ytacz 13.02.2011 godz. 19:22
    Kpina z ludzkiego życia i cierpienia zasługuje na POTĘPIENIE, (lub określeniem bardziej świeckim) NAPIĘTNOWANIE- przez społeczeństwo.Niezależnie od poglądów i opcji politycznych. Siedzą w tym najbardziej podłe pobudki podłych ludzi...Którzy są wszędzie bez względu na przynależność polityczną i przekonania...,nawet religijne.I nikt nie powinien takich chronić i bronić,wręcz przeciwnie naznaczać i ukazywać przed pozostałymi jako przestroga,czy zadośćuczynienie za krzywdy na NIEWINNYCH I BEZBRONNYCH.Niestety tak się nie dzieje,więc ciągle mamy kolejne "dekady sukcesów..."