- Jego ówczesną obecność potwierdzono urzędowo. A nawet niektóre panie, które u nas w muzeum pracują, twierdzą, że od czasu do czasu jakieś dziwne hałasy słyszą. Jak wynika z kościelnych kronik - Konstanty Lubrański, który pokutował za odebranie jednemu z ówczesnych proboszczów ziemi. Dręczony przez diabły - wyjawił postępek, za który został ukarany - a jak mówi Krzysztof Gorczyca - kara była sroga. Była jakaś taka świnia, czy dzik coś takiego kudłatego, które zionęło ogniem z nozdrzy, uszu, oczu i tak dalej, na nim było płonące siodło nabijane ćwiekami i diabły sadzały go na to siodło i musiał na nim siedzieć, dopóki nie odpokutuje - mówi Krzysztof Gorczyca z konińskiego muzeum.
Potępiony Konstanty przyznał się do oszustwa i miejsce ukrycia dokumentów potwierdzających, że niesłusznie zawłaszczył cudzą ziemię. - Jego grzech nie został mu chyba jednak odpuszczony całkowicie, bo w gosławickim zamku - obecnie siedzibie muzeum - do dziś słychać podejrzane dźwięki - uważa Krzysztof Gorczyca.
Duch z Gosławic byłby jedynym w Wielkopolsce a może i w całym kraju straszydłem potwierdzonym urzędowo - raporty o jego autentyczności znajdują się kościelnych archiwach w Gnieźnie i Włocławku