Straty szacowane są na około tysiąca zł. Żeby to wszystko zrobić - potrzeba czasu i planu - przekonuje ksiądz Kamil Jakubowski:
Strącenie dłoni Maksymiliana, krzyża, różańca, wybicie szyby, wywrócenie donic i kwiatów, potem - wszystkie znicze przy tablicy upamiętniającej tragedię smoleńską, czy napisanie krwią na drzwiach "Jakuba oddaj". To jest wydarzenie nieprzypadkowe.
Proboszcz parafii, Wojciech Kochański także podejrzewa celowe działanie: Uważam, że to jest przede wszystkim agresja i język pogardy i nienawiści. Dlaczego taka filozofia pogardy ma istnieć? Przeciwko komu? Ten kościół budowali sami ludzie, to jest ich ciężka praca, dawali na to swoje pieniądze, oszczędności.
Nie oskarżajmy pochopnie - mówi mężczyzna, napotkany przy kościele. Żeby kogoś obwinić - trzeba go złapać, bo ja nie mogę skazać kogoś, kiedy nie wiem. Dla mnie to przykre, że takie sytuacje się zdarzają - dodaje mężczyzna.
Policja prowadzi w tej sprawie postępowanie pod kątem uszkodzenia mienia.