Ten ostatni podpisał zgody środowiskowe, chociaż powinien był wyłączony z postępowania. Pani Edyta, która narzeka na sąsiedztwo wiatraków powoli traci nadzieje. Uważa, że wszystko tak długo trwa, ponieważ stoją za tym samorządowcy. Im wolno wszystko. Pozwolenie na budowę zostało zaskarżone a wiatraki pracują i hałasują - mówi.
Wiceburmistrz Stanisław Maciejewski przyznaje, że popełnił błąd, jednak podpis na dokumentach poprzedziła pozytywna decyzja ochrony środowiska - tłumaczy. Kiedy niedopatrzenie wiceburmistrza wyszło na jaw Samorządowe Kolegium Odwoławcze zadecydowało, że sprawę ma rozpatrzyć wójt sąsiedniej gminy. Ten jednak odmówił ponieważ wiatraki już postawiono, a wydanie zgody środowiskowej dotyczy inwestycji, które dopiero są planowane. Od tej decyzji odwołał się inwestor.
W związku z tym sprawa trafiła do Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego. Jednak wyrok nie zakończy sporu. Każda ze stron będzie mogła się od niego odwołać.