NA ANTENIE: Ramówkowy spekulant od święta
Studio nagrań Ogłoszenia BIP Cennik
SŁUCHAJ RADIA ON-LINE
 

Wiatraki? Komitet protestuje

Publikacja: 15.10.2014 g.13:20  Aktualizacja: 15.10.2014 g.15:24
Poznań
Farma wiatrowa, którą warszawska spółka planuje zbudować w gminie Zakrzewo na północy Wielkopolski, budzi wśród mieszkańców kontrowersje. W Urzędzie Gminy w Zakrzewie odbyło się spotkanie mieszkańców i inwestora.
wiatraki (1) - Jacek Butlewski
/ Fot. Jacek Butlewski

Spis treści:

    Mieszkańców gminy Zakrzewo zjednoczyła obawa przed wiatrakami, choć jak zaznacza radna Anna Szlum, nie są przeciwni samej budowie farmy. - Powołaliśmy komitet, ale przeciwko lokalizacji zagrażającej mieszkańcom  gminy. Właśnie obawy o zdrowie zdominowały wieczorne spotkanie w urzędzie. - Z powodu hałasu, którego nie słyszymy, też mogą być różne dolegliwości. Naczytałam się o tym jakie: może dochodzić nawet do migotania serca - mówiła jedna z mieszkanek.

    Mieszkańcy mówili także o tym, że czują się niedostatecznie informowani o projekcie. Wójt gminy Henryk Dobrosielski odrzuca ten argument. - Pierwsze spotkanie w tej sprawie, też w tej sali, miało być publiczne. Dałem obwieszczenia, sołtysi zawsze dostają taką informację, mamy system MultiSMS. Powiadomienia SMS-owe trafiają jednak tylko do mieszkańców, którzy zarejestrowali się w systemie. Wieczorne spotkanie było pierwszym w tej sprawie, które spotkało się z tak dużym zainteresowaniem. W sali sesyjnej urzędu gminy pojawiło się około 50 osób. Na pierwszym były zaledwie trzy.

    Dla małej gminy Zakrzewo, której roczny budżet to niecałe 13 milionów złotych, farma wiatrowa to łakomy kąsek. Według szacunków jej właściciel co roku do gminnej kasy wpłacałby od 600 tysięcy do ponad miliona złotych z tytułu podatku od nieruchomości. Pierwsze siłownie wiatrowe o mocy do 3,5 megawata każda, mają zostać oddane na terenie gminy Zakrzewo około połowy 2016 roku. Łącznie ma być ich 10. Budowa nie jest jeszcze przesądzona - trwają procedury administracyjne.

    https://radiopoznan.fm/n/
    KOMENTARZE 3
    brun 31.08.2015 godz. 11:30
    Pomyślmy o sumie oddziaływań na środowisko farmy wiatrowej liczącej docelowo co najmniej 100 a nawet znacznie więcej wiatraków, w odległości 500 metrów od ludzkich siedzib .
    Infradźwięki mierzy się i podaje z jednego wiatraka, pomijając sumę całej farmy.
    To samo dotyczy drażliwego migotania cieni w porze rannej i przedwieczornej
    w miarę słoneczne dni.
    Również zmasowanych dźwięków słyszalnych przez niejednego człowieka.
    W końcu sumy pól magnetycznych farmy, czy farm, okalających z byt blisko ludzkie osiedla.
    *
    Badania naukowe autentycznie troszczące się o nasze zdrowie, wykazują coraz więcej szkodliwych czynników działających na człowieka i jego środowisko .
    Nasze władze państwowe i lokalne zbyt beztrosko podchodzą do problemu, pozwalając na minimalne normy, które już w świetle toczących się wielostronnych badań, są biorąc na zdrowy rozum, niewiarygodne
    Niech wiatraki będą ale w przyzwoitej odległości od naszych domów.
    hetman 15.10.2014 godz. 18:35
    "potestanci" zmienią zdanie gdy za kilka lat ceny energii konwencjonalnej wzrosną o kolejne kilkadziesiąt procent a oddychać bedziemy mieszaniną siarki i innego badziewia.
    misiek 15.10.2014 godz. 17:46
    "Z powodu hałasu, którego nie słyszymy, też mogą być różne dolegliwości. Naczytałam się o tym jakie: może dochodzić nawet do migotania serca - mówiła jedna z mieszkanek" Ja czytałem, że czytanie pierdół w internecie i wiara w nie powoduje debilizm.
    W tych protestach chodzi zawsze o to, że EW stanie na działce znienawidzonego sąsiada, a nie na działce protestującego. Chodzi tylko i wyłącznie o kasę.
    P.S. Najśmieszniejsze jest to, że wszyscy robiący szum wokół EW mają energię elektryczną w domu. Proponuję przenieść się do ziemianki na Syberii.