A. Abramowicz: całkowity lockdown eliminuje z rynku nawet tych sprytnych i elastycznych
Do ujawnienia tragedii doszło przypadkiem - mówi oficer prasowy policji z Wągrowca Dominik Zieliński.
Po godz. 20.00 doszło w jednym z mieszkań w bloku do wycieku wody. Na miejsce wezwano instalatorów i to właśnie instalator po wejściu do mieszkania z właścicielką mieszkania znaleźli w łazience ciało chłopca. Nie dawał żadnych oznak życia. Wezwano pogotowie ratunkowe, jednak nie udało się go uratować.
W tym czasie matki chłopca nie było w domu, została powiadomiona przez sąsiadkę. Rzecznik prokuratury okręgowej w Poznaniu Łukasz Wawrzyniak powiedział, że prokuratura zakłada, że był to nieszczęśliwy wypadek.
Najważniejszą rzeczą jest to, że nie ma tu podstaw do przyjęcia, że śmierć spowodował udział osób trzecich.
Z naszych nieoficjalnych informacji wynika, że do wypadku mogło dojść w momencie, kiedy nastolatek chorujący na epilepsję przygotowywał sobie kąpiel. Przyczynę śmierci ma potwierdzić zaplanowana na piątek sekcja zwłok.
Śledczy nie ujawniają szczegółów tragedii. Nie wiemy także, czy zmarły miał orzeczenie o stopniu niepełnosprawności.