Choinka, koncerty i atrakcje. Piła gotowa na świąteczny jarmark
Takiej klasy zespoły w Polsce gościły dotąd jedynie w Płocku czy Kielcach na meczach Ligi Mistrzów. Drużyna z Kilonii zajęła jednak w poprzednim sezonie dopiero trzecie miejsce w Bundeslidze i straciła szansę gry w najbardziej prestiżowych rozgrywkach.
Dla nas to drużyna zupełnie z innej planety, dysponująca budżetem dziesięciokrotnie większym od naszego. Wiemy, że w tym sezonie priorytetem jest dla nich walka o mistrzostwo kraju i powrót do Ligi Mistrzów. Owszem, w sporcie zdarzają się niespodzianki, ale twardo stąpamy po ziemi. Powalczymy, postaramy się dać z siebie wszystko. Może to zabrzmi źle, ale chcemy przegrać jak najniżej
– powiedział PAP prezes ostrowskiego klubu Jakub Kaszuba.
Pierwsze spotkanie w Kilonii Ostrovia przegrała 21:34.
W sprzedaży pozostały jeszcze nieliczne bilety, jednak wszystko wskazuje na to, że pojedynek w 3mk Arenie obejrzy blisko trzy tysiące kibiców.
Późna pora spotkania mogła trochę odstraszyć kibiców. Jeśli nie będzie kompletu, to tych wolnych miejsc i tak nie zostanie wiele
– wyjaśnił Kaszuba.
Ostrowianie przystąpią do meczu bez kontuzjowanych Krzysztofa Misiejuka i Mateusza Wojciechowskiego. Dla gospodarzy będzie to ostatni występ przed własną publicznością w tych rozgrywkach. Po czterech kolejkach mają na koncie tylko dwa punkty – zdobyte po zwycięstwie nad szwajcarskim BSV Berno – i nie mają już szans na awans do kolejnej fazy Ligi Europejskiej (do drugiej rundy grupowej przechodzą po dwa najlepsze zespoły z ośmiu grup).
W grupie B Niemcy z kompletem punktów prowadzą w tabeli, a drugie miejsce zajmuje Montpellier Handball, które ma na koncie trzy wygrane.
Po losowaniu wiedzieliśmy, że trafiliśmy do grupy śmierci. I się nie pomyliliśmy. Za tydzień czeka nas jeszcze wyjazd do Berno i chcemy powalczyć o trzecie miejsce. Już dziś mogę powiedzieć, że udział w tych rozgrywkach był dla nas ogromnym doświadczeniem – zarówno sportowym, jak i organizacyjnym
– ocenił prezes klubu.
Ostrowianie udział w europejskich pucharach połączyli z występami w krajowej lidze. Podopieczni Kima Rasmussena zajmują obecnie czwartą lokatę w ekstraklasie.
Była taka mała zadyszka, byliśmy na 10. miejscu, ale teraz, po dwóch zwycięstwach z rzędu, awansowaliśmy na czwarte. Kilka punktów nam uciekło – choćby porażka po karnych z Wybrzeżem na inaugurację czy przegrana w Kwidzynie. Nie ukrywam, że brakuje czasu na trening. Tydzień temu po powrocie z Montpellier następnego dnia trzeba było ruszać do Mielca, a wróciliśmy do domu w nocy z niedzieli. Teraz też czekają nas mecze co trzy dni
– podsumował Kaszuba.
W drugim meczu grupy B Montpellier zmierzy się z BSV Berno.