NA ANTENIE: W środku dnia
Studio nagrań Ogłoszenia BIP Cennik
SŁUCHAJ RADIA ON-LINE
 

Wielkopolanie wracają do domów

Publikacja: 01.11.2015 g.20:48  Aktualizacja: 02.11.2015 g.12:19
Poznań
Bez poważnych wypadków minął świąteczny weekend na drogach w Wielkopolsce.
Akcja Znicz - Marcin Wesołowski
/ Fot. Marcin Wesołowski

Spis treści:

    Pod tym względem było na szczęście spokojnie. Nie obyło się jednak bez korków. Korkowały się przede wszystkim miejskie odcinki dróg krajowych obok cmentarzy. Np. w Kaliszu zatory tworzyły się na ulicy Poznańskiej i Łódzkiej. W Koninie korkowała się Trasa Warszawska, a w Gnieźnie miejski odcinek krajowej piątki.

    Dziś w Poznaniu przez cały dzień dobrze wyglądał dojazd do cmentarza na Junikowie. Korki tworzyły się za to na Miłostowie - na ulicy Warszawskiej oraz na Bałtyckiej. Wieczorem - w związku ze świątecznymi powrotami - fatalnie wyglądała droga krajowa numer 11 z Jarocina do Poznania. Zatory tworzyły się również przed Obornikami od strony Piły oraz w Komornikach na dojeździe do Poznania od strony Leszna.

    Adam Sołtysiak/int

    https://radiopoznan.fm/n/
    KOMENTARZE 9
    cz'ytacz 02.11.2015 godz. 10:51
    Acha ! Osadnictwo niech nie robi sobie przyczynków do twórczego tworzenia jakieś pospiesznie
    sklecanych propagandowych haseł i niech nie czynią przy okazji nostalgicznych podróży
    na złudnie podobnych "białych tablicach".
    Gdyż ostatnio taki autokar turystów wszedł mi prosto pod koła roweru ...

    Musieli filować ...,a miejscowy zaprzyjażniony szpicel musiał wskazać że będę przejeżdżał
    rowerem obok gmachu budowli świadczącym o Nniemieckiej dominacji ... .
    Koliduję to z tekstem mówiącym o tym iż pradawni mieszkaʼncy ziem znali język Niemiecki
    w stopniu podstawowym , co wywołało zachwyt albo EUforię pośród starszej generacji z RFN-u

    Tutejsi samorządowcy też szprechają i to "perfekt..."
    cz'ytacz 02.11.2015 godz. 10:37
    Tak więc dla wszystkich zaciekawionych moimi wpisami historycznymi
    pozostawiam celowy niedosyt z niedokʼnczonym tematem w którym
    hasło "MIEJSCOWA" powinno być nie tylko zagadką ale kluczem do rozwiązania
    przy nadarzającej się możliwości rozwiązania tej zagadki ... .

    cz'ytacz 02.11.2015 godz. 10:10
    No i właśnie i jak w piosence że co poniżej "to bez sensu ..." .
    Lecz niestety treść mojego opowiadania ma pewien sens o którym tak prosto
    nie da się napisać z tak prostej przyczyny (i tu musiałbym użyć całego szeregu tradycjonalistycznych
    własnych sformułowaʼn dotyczących )braku odwrotu od schematów edukacyjnych jakie
    bez zmian wprowadzono w RP .
    Wątpię by nawet w wprwadzonych lekcjach dotyczących lokalnej historii ,było miejsce na ten temat ...
    A ja też nie chcę czytać hejtów o sobie ,jestem na to za stary i zbyt uwrażliwiony na tego typu formy
    wypowiedzi !.
    cz'ytacz 02.11.2015 godz. 09:37
    Noo i odpaliłem brykę i wracając do domu tym razem bez żalu o to że "rano trzeba wstać do pracy
    a tu tyle jeszcze zagadkowych niespodzianek i przygód i badaʼn ,które trzeba pozostawić niedokoʼnczone ...!

    Z tego wszystkiego oprócz nazwy dodałem kolejną "puzzlę" jakim było nazwisko "MIEJSCOWA"
    i nie bez wątpienia uczennica pobliskiej szkoły która stała w tym miejscu obecnie stojącego budynku.
    Dla poszukiwaczy to nadmienię że osamotnione mieszkanie w puszczy nie należało do standardów
    związanych z osadnictwem przedolęderskim i na próżno szukałem wzmianek o takiej bytności i stylu
    pomieszkiwania .Rozumiejąc tą oczywistość z powodu zagrożenia jakimi były drapieżniki
    i bezcelowość hodowania jakichkolwiek zwierząt hodowlanych czy gospodarskich !

    cz'ytacz 02.11.2015 godz. 09:18
    Na początku muszę poprawić hohlika który w trzecim tekście uczynił zamieszanie
    w rozumieniu opowiadania gdyż owe "nie" na początku trzeciego zdania nie pwinien
    istnieć ,i powinno brzmieć "Jakś musiałem się zebrać ..." .
    -Co niestety nie nadaje temu tekstowi walorów turystycznych podróży z siecią pensjonatów
    cz'ytacz 02.11.2015 godz. 08:55
    Przeszedłem się jeszcze po najbliższym sąsiedztwie tego cmentarzyka
    dostrzegając przez zagajnik majaczący kontur piętrowego czerwonego budynku
    Był to budynek szkoły z charakterystycznym głównym wejściem
    oraz placem zabaw w gęstwinie samosiejek .
    Jaskrawo pomalowane kolorowe huśtawki ,zjeżdżalnia i piaskownica
    zarośnięte krzakami ,wprawiały mój nastrój w przygnębiający stan
    czegoś co trudno nazwać stanem euforii .Na domiar podjechał z przeciwnej strony
    szkoły samochód z którego wysiadło troje osób które podeszły do
    drzwi wejściowych tej nieczynnej szkoły .Przy czym kobieta włożyła klucz
    w drzwi otwierając je ze potwornym skrzypieniem ,za nią dziewczyna jak uczennica
    a na koʼncu mężczyzna .Aby sprawdzić czy to dzieje się na jawie powiedziałem
    do dwóch ostanich osób "dzieʼn dobry " na szczęście otrzymując taki sam
    zwrot w formie odpowiedzi "dzieʼn dobry".Po czym z charakterystycznym dudnięciem
    drzwi aztrzasnęły się za zagadkowymi istotami o ludzkim wyglądzie .

    Piętrowa szkoła niedaleko cmentarza i to w wszystko otoczone borem lasem
    i plątaniną ścieżek i leśnych dróg !?
    Czas zmykać gdyż słoʼnce schowało się w drzewach co zwiastuje rychłą szarugę
    i ciemności z których nie będzie tak się łatwo wydstać !.Pomyślałem
    c.d.n.
    cz'ytacz 02.11.2015 godz. 04:55
    Nurtowała mnie pewna nazwa osady widniejąca na mapie .Jeszcze tam nie miałem okazji nawet być
    przejazdem .Jakoś nie musiałem się zebrać aby chcieć wjechać w plątaninę leśnych
    dróg gruntowych i czegoś się tam doszukać wartościowego dla podjęcia badaʼn .
    Rozrzucone chaty zabudowaʼn osadnictwa olenderskiego też nie wprawiały mnie w zachwyt .
    W koʼncu w wolny deszczowy ranek wsiadłem w samochód i ruszyłem w tamtym kierunku
    po drodze zwalniając przy złym omenie jakim była kolizja z samochodem który wjechał
    w las z dużą prędkością .Lecz nauczony przez siostrzeʼnca że kiedy czart patrzy się
    przez przednią szybę ,to trzeba sprzeciwić się przeciwnościom i złym omenom .

    Kiedy niby tam byłem ,gdyż trudno ocenić które chaty należą do tej czy tamtej wsi
    i upewniłem się że wszelkie pojazdy nie wleką się za mną ,znalazłem cmentarz
    na którym dobrze zachowane pomniki miały czytelne napisy .
    Akurat tego typu osadnictwo nie wnosi nic co miałoby ślady rodu Bismarcka czy
    Hindenburga lecz szereg bardzo prostych nazwisk jakie przybierali osadnicy chłopi
    w XVIII-XIX w .Przypomnę że w tamtych czasach XVIIIw była paʼnszczyzna w całej Europie
    i nazwa chłopa to jego imię ,miejscowość i parafka ,tak więc spodziewałem się po
    nazwiskach -Chodowców bydła,owiec ,czy też prostych cech osobowościowych jak np wysoki
    lub wytwórczych jak np mleczarz .
    Lecz trafiłem na nagrobek z datami narodzin z koʼnca XVIIIw o trzech różnych nazwiskach
    Zaciekawiło mnie na nim proste nazwisko "Miejscowa"która zmarła wcześnie w wieku szkolnym
    i napewno ofiara jakieś ospy czy duru ?.Pod nią nazwisko 40-letniej osoby a jeszcze niżej
    pochowana około 1870 która najwyrażniej zleciła wykonanie nagrobku.
    cdn
    jakieś ospy
    cz'ytacz 02.11.2015 godz. 04:11
    Moje jest lepsze niż taki film grozy w którym utożsamiłem się
    z postaciami tego filmu oraz fabułą .Lecz Polka a młoda bohaterka
    w swoich zachowaniach zdradzała przejawy zachowaʼn kolezanki mojej
    siostry a opiekunka chorego zachowująca się jak mechaniczna
    pielęgniarka o smutnej przeszłości była podobna do prawdziwej
    postaci .Jeszcze była główna postać bez której film nie byłby tym filmem
    który tak jak JA nie daje się zrazić ostrym światłem ...
    cdn
    cz'ytacz 02.11.2015 godz. 03:53
    Nie o tym dziś napiszę lecz mój temat to nie psychodliczno-melancholijna opowieść
    lub jakiś maniakalny reportarz ewentualnie sesja fotograficzna wykonywana przez
    jakąś fotografkę która mając poważną dysfunkcję psychiczną lecz świadoma swoich
    poważnych anomalii robi zdjęcia małym dzieciom w scenerii opadłych liści ustawiając
    je w takich pozach jakby miały naśladować starą parę zakochanych odwieczną miłością
    z nostalgią ku wieczności ?!.

    Na dowód podam że mikro ławeczka dla dwojga na tle pajęczego namiocku
    nikogo z przechodniów po alejkach tego parku nie razi ani nie irytuje ... .
    cdn ...